Sześć i pół kilometra północnym podnóżem Pienin, między dwiema przystaniami flisackimi. Trasa bez wielkich podejść, ale z porządną porcją widoków.
Szlak żółty łączy Sromowce Niżne z Krościenkiem, omijając grań od północy. To rozsądna alternatywa dla tych, którzy nie chcą wchodzić na Trzy Korony, a chcą zobaczyć masyw z bliska.
Trasa faluje - w sumie prawie czterysta metrów podejść rozłożonych na sześć i pół kilometra, więc nie jest to spacer, ale też nie wyprawa. Prowadzi przez tereny rolnicze i lasy u stóp Pienin, z widokami na skalne ściany od dołu.
Po drodze i na obu końcach są przystanki busów, więc łatwo zorganizować powrót.
Dobrze wiedzieć
- Obie miejscowości mają przystanie flisackie - trasę można połączyć ze spływem.
- W Sromowcach Niżnych zaczyna się też najkrótsze podejście na Trzy Korony.
- Trasa jest dobrze oznakowana, ale odcinkami prowadzi drogami gospodarczymi.
- Latem brakuje cienia na kilku odcinkach.
Co mówią liczby
Podany czas 2 h 20 min to nie wartość przepisana z tabliczki na rozdrożu. Wyliczyliśmy go regułą Naismitha: 6,5 km dystansu przy tempie 4 km/h, plus godzina na każde 600 metrów podejścia - a tych jest tutaj 377. Wychodzi z tego średnia 2,8 km/h, czyli tempo osoby, która idzie równo i przystaje na widoki, a nie ściga się z czasem.
Na każdy kilometr przypada tu średnio 58 metrów wznoszenia - podejścia są łagodne, rozłożone równomiernie. Trudność oznaczyliśmy jako średni, ale w górach decyduje forma dnia, a nie etykieta.
Jeśli planujesz wrócić tą samą drogą, doliczyć trzeba drogę powrotną i postoje - realnie na całość warto zarezerwować około 4 h 12 min. Zejście bywa szybsze od podejścia, ale przy mokrych kamieniach potrafi zająć tyle samo.
Poza sezonem dzień jest krótki. W październiku robi się ciemno około 17:30, w grudniu przed 16:00 - przy trasie tej długości oznacza to wyjście najpóźniej w okolicach południa, z czołówką w plecaku na wszelki wypadek. To samo dotyczy sromowce niżne - krościenko szlakiem żółtym w każdym miesiącu poza latem.
