Trzy kilometry grzbietem Małych Pienin, przez Skałę, Borsuczyny i Durbaszkę. Wariant tej samej grani w kierunku schroniska.
Szlak czarny prowadzi od rozdroża w rejonie bazy pod Wysoką grzbietem na zachód, mijając Skałę (839 m), Borsuczyny (939 m) i Durbaszkę (934 m), i kończy się przy schronisku.
To ten sam grzbiet co odcinek w drugą stronę, ale przechodzony w kierunku schroniska wypada inaczej: kończy się miską ciepłej zupy zamiast namiotem. Podejście jest umiarkowane, około 220 metrów rozłożone na trzy kilometry.
Trasa dobrze łączy się z zejściem przez Wąwóz Homole - grzbiet, schronisko, potem wąwóz i Jaworki.
Dobrze wiedzieć
- Na grzbiecie nie ma wody, uzupełnij zapas w schronisku albo w Jaworkach.
- Odcinek jest oznakowany szlakiem czarnym, miejscami znaki są rzadkie.
- Widoki są najlepsze wczesnym rankiem, zanim doliny wypełnią się zamgleniem.
- Schronisko pod Durbaszką jest czynne cały rok, ale poza sezonem warto zadzwonić.
Co mówią liczby
Podany czas 1 h 10 min to nie wartość przepisana z tabliczki na rozdrożu. Wyliczyliśmy go regułą Naismitha: 3,0 km dystansu przy tempie 4 km/h, plus godzina na każde 600 metrów podejścia - a tych jest tutaj 221. Wychodzi z tego średnia 2,6 km/h, czyli tempo osoby, która idzie równo i przystaje na widoki, a nie ściga się z czasem.
Na każdy kilometr przypada tu średnio 74 metrów wznoszenia - podejścia są łagodne, rozłożone równomiernie. Trudność oznaczyliśmy jako średni, ale w górach decyduje forma dnia, a nie etykieta.
Jeśli planujesz wrócić tą samą drogą, doliczyć trzeba drogę powrotną i postoje - realnie na całość warto zarezerwować około 2 h 6 min. Zejście bywa szybsze od podejścia, ale przy mokrych kamieniach potrafi zająć tyle samo.
Poza sezonem dzień jest krótki. W październiku robi się ciemno około 17:30, w grudniu przed 16:00 - przy trasie tej długości oznacza to wyjście najpóźniej w okolicach południa, z czołówką w plecaku na wszelki wypadek. To samo dotyczy od rozdroża pod wysoką do schroniska pod durbaszką w każdym miesiącu poza latem.
