Dwa i pół kilometra grzbietem Małych Pienin, od schroniska pod Durbaszką w stronę bazy pod Wysoką. Krótki łącznik z dużą liczbą punktów widokowych.
Szlak czarny biegnie grzbietem od schroniska pod Durbaszką, przez sam szczyt Durbaszki (934 m), Borsuczyny (939 m) i Skałę (839 m), do bazy namiotowej pod Wysoką.
To krótki odcinek, ale gęsty w punkty widokowe - grzbiet jest częściowo odsłonięty i otwiera się na obie strony: na Małe Pieniny po jednej i na dolinę Grajcarka po drugiej.
Najlepiej sprawdza się jako element większej pętli: podejście przez Wąwóz Homole, grzbiet i zejście do Jaworek albo dalej na Wysoką.
Dobrze wiedzieć
- Schronisko pod Durbaszką prowadzi noclegi i wyżywienie, ale ma niewiele miejsc.
- Baza namiotowa pod Wysoką działa sezonowo, latem.
- Grzbiet po deszczu bywa błotnisty.
- Nocą z polany pod Durbaszką widać Drogę Mleczną - warto rozważyć nocleg.
Co mówią liczby
Podany czas 45 min to nie wartość przepisana z tabliczki na rozdrożu. Wyliczyliśmy go regułą Naismitha: 2,4 km dystansu przy tempie 4 km/h, plus godzina na każde 600 metrów podejścia - a tych jest tutaj 48. Wychodzi z tego średnia 3,2 km/h, czyli tempo osoby, która idzie równo i przystaje na widoki, a nie ściga się z czasem.
Na każdy kilometr przypada tu średnio 20 metrów wznoszenia - trasa jest w praktyce płaska - idzie się nią jak spacerem. Trudność oznaczyliśmy jako średni, ale w górach decyduje forma dnia, a nie etykieta.
Jeśli planujesz wrócić tą samą drogą, doliczyć trzeba drogę powrotną i postoje - realnie na całość warto zarezerwować około 1 h 21 min. Zejście bywa szybsze od podejścia, ale przy mokrych kamieniach potrafi zająć tyle samo.
Poza sezonem dzień jest krótki. W październiku robi się ciemno około 17:30, w grudniu przed 16:00 - przy trasie tej długości oznacza to wyjście najpóźniej w okolicach południa, z czołówką w plecaku na wszelki wypadek. To samo dotyczy grzbietem znad durbaszki: borsuczyny i skała w każdym miesiącu poza latem.
