Kolejna propozycja łatwej, krótkiej wycieczki górskiej. Będąc w Szczawnicy nie trudno nie zauważyć stożkowate wzniesienie zwieńczone wierzą telewizyjną. Ten właśnie szczyt to Jarmuta.…
Z Jarmutą od wieków splata się sieć podań i dawnych prób wydobycia. Już w XIII stuleciu rycerz Wydźga poszukiwał tutaj złota, a później w XVIII wieku prowadzono prace nad srebrzem, które ostatecznie porzucono z powodu braku opłacalnych złóż. Wydobywano za to andezyt, materiał budujący całą górę. W miejscowych opowieściach powtarza się wątek tuneli tak rozległych, że miały rzekomo prowadzić aż do Czerwonego Klasztoru na Słowacji. Jeszcze wcześniej, w czasach przedchrześcijańskich, na tym wzniesieniu mogła istnieć pogańska świątynia.
Góra wyróżnia się wśród pienińskich szczytów swoim wulkanicznym rodowodem. Liczy sobie około 24 milionów lat i należy do nielicznych tego typu formacji w całym paśmie. Zbudowana jest z andezytu, co nadaje jej charakterystyczny stożkowaty kształt zwieńczony dwoma wierzchołkami – 794 i 777 metrów nad poziomem morza. Stożek jest dobrze widoczny z Szczawnicy, a na jednym z nich postawiono wieżę telewizyjną. Taka budowa przyciąga zarówno miłośników geologii, jak i osoby szukające łatwego celu górskiej wędrówki, szczególnie rodziny z dziećmi lub tych, którzy wolą krótsze trasy bez dużego wysiłku.
W czerwcu 2019 roku oddano do użytku ścieżkę imienia księdza Jana Kozioła. Do tego momentu nie przebiegał tędy żaden oznakowany szlak pieszy, więc nowa droga wypełniła widoczną lukę. Liczy 2,7 kilometra i zazwyczaj zajmuje około godziny spokojnego marszu. Po drodze wędrowcy mogą podziwiać rozległe panoramy obejmujące Tatry i Pieniny, które towarzyszą niemal na całej długości. Najlepszy moment na podejście to godziny poranne lub późne popołudnie, kiedy światło podkreśla kształty okolicznych grzbietów, a dziecko z łatwością dostrzeże zmieniające się perspektywy i nietypowy stożek wznoszący się nad doliną.
Start znajduje się kilkanaście minut od centrum Szczawnicy. Kierując się w stronę Jaworek ulicą Szalaya dochodzi się do mostu na Grajcarku, a dwieście metrów za nim po prawej stronie pojawia się Klimontowski Potok. Idąc wzdłuż jego koryta skręca się w prawo przez osiedle Potok, mija ostatnie domy i na lewo odbija stroma ścieżka prowadząca ku szczytowi. Na przełęczy należy skręcić ponownie w lewo i wąską leśną drogą kontynuować podejście na wierzchołek Jarmuty. Całość jest na tyle łagodna, że nawet osoby bez dużego doświadczenia górskiego radzą sobie bez problemu.
Ze szczytu rozciąga się widok na Trzy Korony, Durbaszkę, Wysoką i Wąwóz Homole, a dalej na Beskid Sądecki z Radziejową, Gorce, Pasmo Lubania, Beskid Wyspowy oraz całe Tatry. Oprócz walorów widokowych warto zwrócić uwagę na stare sztolnie ukryte w zboczach – Banię w Jarmucie i Wodną Banię. To pozostałości po nieudanej próbie eksploatacji srebra z XVIII wieku. Każdy tunel składa się z dwóch korytarzy połączonych pionowymi szybami o długościach kolejno 67 i 35 metrów oraz 11 i 50 metrów. Ze względów bezpieczeństwa wejścia zabezpieczono kratami, a wewnątrz znalazły schronienie nietoperze. Ścieżka im. księdza Jana Kozioła daje więc możliwość połączenia krótkiego wysiłku fizycznego z poznaniem śladów dawnego górnictwa i geologicznej przeszłości tego zakątka Pienin.
Co mówią liczby
Podany czas 1 h 15 min to nie wartość przepisana z tabliczki na rozdrożu. Wyliczyliśmy go regułą Naismitha: 2,9 km dystansu przy tempie 4 km/h, plus godzina na każde 600 metrów podejścia - a tych jest tutaj 283. Wychodzi z tego średnia 2,3 km/h, czyli tempo osoby, która idzie równo i przystaje na widoki, a nie ściga się z czasem.
Na każdy kilometr przypada tu średnio 98 metrów wznoszenia - podejścia dają się we znaki, ale bez odcinków wymagających rąk. Trudność oznaczyliśmy jako średni, ale w górach decyduje forma dnia, a nie etykieta.
Jeśli planujesz wrócić tą samą drogą, doliczyć trzeba drogę powrotną i postoje - realnie na całość warto zarezerwować około 2 h 15 min. Zejście bywa szybsze od podejścia, ale przy mokrych kamieniach potrafi zająć tyle samo.
Poza sezonem dzień jest krótki. W październiku robi się ciemno około 17:30, w grudniu przed 16:00 - przy trasie tej długości oznacza to wyjście najpóźniej w okolicach południa, z czołówką w plecaku na wszelki wypadek. To samo dotyczy ścieżką na jarmutę- ścieżka im. księdza jana kozioła w każdym miesiącu poza latem.
Galeria
Kliknij zdjęcie, by je powiększyć.
