Chcę ciszy
Miejsca, w których słychać tylko wodę i wiatr. Rezerwaty o świcie, puste grzbiety i leśne doliny bez tłumu.
Cisza w Pieninach jest kwestią godziny i miesiąca, a nie miejsca. Te same szlaki, które w lipcowe południe są korkiem, o świcie należą wyłącznie do ciebie.
Najprostsza recepta to wyjść przed siódmą. Wąwóz Homole, promenada nad Grajcarkiem, dolina Sopotnickiego - wszystkie te miejsca mają wtedy inny charakter: słychać wodę i ptaki, a nie rozmowy. Wystarczy przesunąć budzik o dwie godziny, żeby zwiedzać zupełnie inną Szczawnicę.
Druga droga to kalendarz. Po sezonie, czyli od połowy września przez październik i listopad, a potem poza feriami, ruch spada na tyle, że cisza staje się stanem domyślnym. To także czas, w którym w Szczawnicy jest taniej.
Trzecia to wybór doliny. Jaworki, Szlachtowa i Biała Woda leżą kilka kilometrów od centrum, a przyjmują ułamek ruchu, który idzie na Trzy Korony. Dawne wsie rusińskie mają w sobie spokój, którego nie da się podrobić w centrum uzdrowiska.
